ewoulcja biologiczna hmmmm taaaak. gdyby nie poziom medycyny nie mialbys okazji mnie poznac. ewolucja mnie niie przekonuje.
kulture pojmuje w troche inny sposob, to o czym mowisz to kultura osobista... a ja mowie jako ogol norm i warosci przekazywanych w procesie socjalizacji w danym systemie kulturowym. :P
Dołączyła: 18 Mar 2009 Posty: 902 Piwa: 7/5 Skąd: Stąd
Wysłany: 2010-01-24, 09:48
Tamurile napisał/a:
Gerich - masz typową mentalność ludzi hmm ludzi z mniejszych skupisk ludzkich (male miasta, wsie), którzy dziela ludzi na swoich i obcych. ale dzieki temu nie masz problemow z tym wobec kogo byc lojalnym, prawda?
Ja w zasadzie mam podobne podejście (mimo, że urodziłam się i całe życie mieszkam w Warszawie, z krótkimi przerwami na jeszcze większe metropolie tego świata) - są Moi (rodzina, znajomi, przyjaciele, ludzie, na których mi w jakiś sposób zależy) i Obcy (cała reszta). Tym pierwszym pomagam i się o nich troszczę, tych drugich olewam, nawet jeśli mieszkają za ścianą. Nie można pomagać wszystkim, podobnie jak nie można olewać wszystkich równo, bo człowiek to zwierzę stadne i potrzebuje swojej grupy, swojego plemienia, nawet jeśli to plemię we współczesnym świecie nie wędruje razem przez stepy i nie poluje na mamuty, tylko komunikuje się przez gg, gada na forum i komentuje fotki na facebook'u. To nadal jest plemię.
A jeśli chodzi o to, co piszecie o kulturze, ekologii i równych szansach... nie znam się na tym za bardzo, ale moje zdanie jest takie, że do obecnej sytuacji doprowadziła ewolucja człowieka. Przemysł, ekspansja, zanieczyszczenie środowiska, rozwój gospodarczy i wynikająca gdzieś tam z tego bieda trzeciego świata - to wszystko jest efektem tego, że człowiek miał największe predyspozycje genetyczno-biologiczne do zdominowania świata. Więc naturalne było to, że to zrobi. I zrobił.
Równych szans nie ma - to fakt, różnice środowiskowe wpływają znacząco na to, jaki ktoś ma potencjał życiowy i co - teoretycznie - będzie mógł w życiu osiągnąć. Całe szczęście zdarzają się chlubne wyjątki ludzi, którzy przełamują własne ograniczenia środowiskowe i przekraczają granice. Chwała im za to. Ale samo to, że mamy różnice środowiskowe jest efektem wielu dziesiątek pokoleń pracy ludzkiej, kiedy jedni rozwijali się bardziej niż inni, więc teraz dysponują lepszymi warunkami startowymi dla swojego potomstwa. Przykład? Japonia od XVI do XIX w. była niemal całkowicie odizolowana od świata i generalnie się nie rozwijała. W połowie XIX w. przypłynęli Amerykanie i nagle okazało się, że Japończycy mogą sobie swoje czółna, żaglowce, łuki i miecze o kant dupy potłuc (mówiąc brzydko), bo reszta świata po drodze dorobiła się parowców, elektryczności, silników, żarówek, telefonów i radia. Trochę inne warunki startowe, jakby nie patrzeć. Ale co Japończycy zrobili? Nie chcąc podzielić losów większości południowo-wschodniej Azji (zdominowane przez Europejczyków kolonie, obdzierane bez skrupułów z wszelkich bogactw naturalnych i kulturowych) zaczęli nadganiać do Zachodu, zanim jeszcze Zachód zdążył zmienić podejście do Japonii z dyplomatyczno-uprzejmego na ekspansjonistyczno-zaborcze. I zanim się Zachód zdecydował, że Japonię warto by było ubezwłasnowolnić jako dzikusów, Japonia miała już konstytucję, parlament, sieć kolejową, umowy handlowo-dyplomatyczne z połową kolonizatorów, elektryczność i pocztę, a swoją młodzież wysyłała na studia na Harvard. Da się? Da.
Ale powiem wam coś... buraki na nawozie naturalnym smakują inaczej niż buraki na sztucznym ;D (o tym co mają w środku, nie wspomnę).
_________________ Zważcie a słuchajcie, świętego rodu
większe i mniejsze, dzieci Heimdalla,
O Valfadirze opowieść będzie,
dawne to dzieje, lecz dobrze je pamiętam.
Haiczynko ja jem takie na "domowym" jak jestem w domu i szlag mnie trafia jak musze kupowac warzywa w warszawie a z domu wozic nie bede pociagiem :D zatesknilam za pasztetem z kroliczka mojej mamy.....(tez swojego zeby nie bylo)
Króliczki dobra rzecz... ale w tym roku pomór był u mamy... :(
_________________ Zważcie a słuchajcie, świętego rodu
większe i mniejsze, dzieci Heimdalla,
O Valfadirze opowieść będzie,
dawne to dzieje, lecz dobrze je pamiętam.
Gerich - masz typową mentalność ludzi hmm ludzi z mniejszych skupisk ludzkich (male miasta, wsie), którzy dziela ludzi na swoich i obcych. ale dzieki temu nie masz problemow z tym wobec kogo byc lojalnym, prawda?
Tu nie chodzi o lojalność tylko o to, że na obcych to działa inaczej niż na swoich i nie są to tylko moje obserwacje.
Pamiętam pacjentkę, która miała bóle kręgosłupa, na które nie pomagały żadne leki. Pomogło w końcu zrobienie zdjęcia RTG - po prześwietleniu pacjentce przeszło, a my mieliśmy święty spokój, bo nie dzwoniła dzwonkiem co 5 minut.
Na jednego działa lecznicze RTG, na innego babka. Sęk w tym, żeby przyjąć tych, którym pomaga babka, a nie lecznicze promienie Roentgena ;)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum